W sadach grójecko – wareckiego zagłębia jabłkowego trwa zbiór owoców, ale będzie to bardzo ciężki rok dla sadowników. Zobacz zdjęcia

Janusz Petz
Janusz Petz
Jacek Dębski trzyma w ręku jabłko jednej z 27 odmian „100-procentowego jabłka grójeckiego”. Certyfikowane jabłka grójeckie, to nasze dobro narodowe, które w 2011 roku zostało wpisane do unijnego rejestru jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. Więcej n kolejnych zdjęciach.
Jacek Dębski trzyma w ręku jabłko jednej z 27 odmian „100-procentowego jabłka grójeckiego”. Certyfikowane jabłka grójeckie, to nasze dobro narodowe, które w 2011 roku zostało wpisane do unijnego rejestru jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. Więcej n kolejnych zdjęciach. Janusz Petz
Średnio ponad 45 procent produkcji jabłek w kraju pochodzi z zagłębia grójecko-wareckiego, nazywanego „największym sadem Europy”. Jabłonie wydały piękny plon, jabłka są przepięknie „ukolorowane”, ale będzie to ciężki rok dla sadowników jak jeszcze nigdy. Zobaczcie galerię zdjęć z tegorocznych zbiorów.

Dobre zbiory jabłek w grójecko – wareckich sadach i dramat sadowników

Jak pokazują badania, to ulubiony owoc Polaków. Statystyczny mieszkaniec naszego kraju zjada 16 kilogramów jabłek rocznie. Skąd pochodzą najlepsze owoce? Oczywiście z Mazowsza, gdzie dojrzewa co drugie polskie jabłko. Pionierem w tej dziedzinie są gminy z powiatów grójeckiego i wareckiego.

Gminy o największej koncentracji upraw to: Błędów, Belsk Duży, Grójec i Warka. Jak mówią smakosze – to właśnie z tego rejonu jabłka są najlepsze, odpowiednio wybarwione o jędrnym miąższu. To dzięki szczególnemu mikroklimatowi  i staraniom wielopokoleniowych rodzin sadowników jabłka z Mazowsza cieszą się tak dużą renomą. Najbardziej znane i doceniane odmiany to między innymi Gala, Jonagold, Golden Delicious, Red Jonaprince oraz Ligol.

– Mamy najlepsze owoce na świecie. Nigdzie indziej nie są one tak pachnące i smaczne, a co najważniejsze pełne wartości odżywczych. To aromaty z naszych jabłek wykorzystywane przy produkcji artykułów spożywczych czy kosmetyków są najbardziej cenione i jest na nie największe zapotrzebowanie

– przekonuje Leszek Przybytniak, urodzony w Grójcu, radny województwa mazowieckiego, przewodniczący sejmikowej Komisji Rolnictwa i Terenów Wiejskich oraz producent rolny.

Widmo katastrofy w sadownictwie

Sadownicy z wielu różnych powodów, w tym przede wszystkim szalejących cen nawozów, środków ochrony roślin, oleju napędowego oraz prądu niezbędnego w przechowalnictwie, stanęli jednak dziś przed widmem katastrofy.

Obecnie trwa zbiór jabłek w sadach Jacka Dębskiego w okolicach Mogielnicy.

- Sadownictwo w Polsce robi się coraz bardziej nierentowne. Dramat sadowników polega na tym, że od lat, czasami od pokoleń uprawiają jabłka i trudno z dnia na dzień zmienić profesję, zacząć robić coś innego. Jeśli zmieniamy branżę jabłek na gruszki to da się zrobić, ale za chwilę będzie przesyt w gruszkach. Czasami ktoś nam mówi: to zajmijcie się pieczarkami, tam, gdzie można zarobić. To nie takie proste, nie wiadomo czy pieczarki będą opłacalne, a poza tym w naszym przypadku to jest jakaś wiedza, doświadczenie, „zacięcie” do produkcji jabłek, trudno to zamienić na coś innego

– mówi Jacek Dębski. Dodaje, że jeśli ktoś teraz chciałby kupić ziemię, sadzonki, maszyny to byłoby szaleństwem, „porywaniem się z motyką na księżyc”.

Kumulacja nieszczęść

Ostatnie lata, właściwie od czasów wprowadzenia rosyjskiego embarga na polskie owoce przez Rosję, która w 2014 roku zajęła Krym, były bardzo trudne. Obecny rok jest jednak gigantyczną kumulacją bardzo wielu nieszczęść.

- To był nie tylko wzrost cen środków ochrony roślin, ale ogromny problem z dostępnością tych środków. Wyglądało to tak, jakby ktoś specjalnie wzbudzał panikę na rynku, aby podnosić ceny – mówi Jacek Dębski.

Osobny temat to przechowywanie jabłek. Nowoczesne przechowalnie, które mogą przetrzymać jabłka praktycznie do następnych zbiorów są energochłonne.

- Widziałem już rachunki kolegów sadowników, którzy dostali propozycję ceny 2,80-2,90 za kilowatogodzinę, podczas gdy dotychczasowa cena wynosiła kilkadziesiąt groszy. Teraz wielu sadowników stoi przed dylematem czy w ogóle włączać przechowalnie. Część z nich będzie chciały sprzedać wszystko od razu. Do czego to doprowadzi? Piękne jabłko deserowe trafi na przemysł – mówi Jacek Dębski.

Dodaje, że w tym roku proponuje się sadownikom cenę 1 złotówki za kilogram pięknych jabłek deserowych, gdzie koszt produkcji zdecydowanie przekracza złotówkę. Tyle oferuje pośrednik.

- Chyba będziemy zmuszeni do przyjęcia takich cen. Zawsze stajemy przed dylematem: zebrać, czy zostawić pod drzewem? Ale przecież musimy płacić rachunki - mówi Jacek Dębski.

Za jabłka przemysłowe płaci się obecnie 35 groszy. - Kiedyś sprzedaż jabłek przemysłowych wystarczyła do opłacenia pracowników. Teraz jest to nierealne. W tej chwili najmniejsza stawka godzinowa to 15 złotych – mówi Jacek Dębski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wysokie dopłaty do węgla – kończy się termin składania wniosków

Materiał oryginalny: W sadach grójecko – wareckiego zagłębia jabłkowego trwa zbiór owoców, ale będzie to bardzo ciężki rok dla sadowników. Zobacz zdjęcia - Echo Dnia Radomskie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na grojec.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie