Niesamowite dokonanie sportowe biegacza z Grójca - Irek Wojciechowski przebiegł po raz kolejny Bieg Rzeźnika!

Agnieszka Rudnicka
Agnieszka Rudnicka
Bieg Rzeźnika - najtrudniejszy w Polsce ultramaraton po górach, Ireneusz Wojciechowski (na przodzie) pokonał czwarty raz.
Bieg Rzeźnika - najtrudniejszy w Polsce ultramaraton po górach, Ireneusz Wojciechowski (na przodzie) pokonał czwarty raz. Tomasz Pelchen
Ireneusz Wojciechowski to ultamaratończyk, biegacz, pasjonat, promotor sportu i zdrowego stylu życia, działacz społeczny, dyrektor Grójeckiego Ośrodka Sportu. W tej niesamowitej, mrożącej krew w żyłach, spektakularnej konkurencji biegowej wziął udział już czwarty raz. Bieg Rzeźnika rozpoczął 4 czerwca o godzinie 3.00 w nocy, stawiając się na starcie w Cisnej.

VII Festiwal Biegu Rzeźnika to wydarzenie, które wielu napawa zarówno lękiem, jak i pobudza niezwykłą adrenalinę. Koszmarna "rzeź" na trasie nie jest tu wcale wyolbrzymieniem. Tylko nielicznym udaje się ukończyć ultramaraton. Ale na pewno dla wszystkich śmiałków jest to nie lada wyzwanie, niebywała przygoda, w której biorą udział nie tylko najgłębsze pokłady fizycznej energii, ale także wyczulone na piękno krajobrazu zmysły.

Co roku, specjalnie dla odważnych, zakochanych w górach i ubóstwiających zmęczenie zapaleńców, odbywa się w Bieszczadach bieg na różnych dystansach - tym razem było to sześć kategorii do wyboru. Są to zmagania w dzikiej, morderczej, ale też niesamowicie pięknej bieszczadzkiej scenerii, gdzie można biec, wspinać się, podziwiać piękno natury, ale też przemyśleć całe swoje życie. Rzeźnik Sky, Rzeźnik Ultra, Bieg Rzeźnika, Nocny Rzeźniczek, Rzeźniczek i Dycha na Jeleni Stok - to proponowane w tym roku biegi po Bieszczadach w ramach VII Festiwalu Biegu Rzeźnika.

Ireneusz Wojciechowski wybrał opcję Biegu Rzeźnika w parach na 83 kilometry. Wraz z kompanem, ultramaratończykiem w biegach płaskich - Tomaszem Pelchem również z Grójca, udało mu się pokonać ciężką trasę w 14 godzin 31 minut i 42 sekundy.

Czwarty Rzeźnik! Po co i dlaczego?

Z pewnością, będąc świadomym trudów i niebezpieczeństw takiej górskiej eskapady, wielu znawców terenu i biegania zadaje sobie takie pytanie. Można przecież biegać po leśnych pagórkach 10, 20, 30 kilometrów...I też jest się nie lada zmęczonym, a psychicznie - bardzo przy tym wypoczętym. To jednak kwestia ludzkiej natury, której sami biegacze nie umieją wytłumaczyć. Musi być coraz więcej i trudniej. Tym większe szczęście.
- Dwa pierwsze moje biegi na takich dystansach odbyły się w 2014 i 2015 roku. To była jeszcze stara trasa w Bieszczadach i biegałem ją z Jackiem Antonewiczem - opowiada Irek. - 2019 rok to już nowa formuła festiwalu i zmieniona na trudniejszą trasa. Wtedy pobiegłem w parze z Arturem Mikowskim.

Jeszcze bardziej utrudniona trasa

Tegoroczna edycja Rzeźnika to ponownie zmieniona trasa, dwie pętle, start i meta w Cisnej i tam też w połowie drogi przepakowanie, 3540 metrów przewyższeń, 83 kilometry gór, prawie zero płaskiego terenu.
- Kiedyś pierwsze 30 kilometrów można było podciągnąć czas po w miarę płaskim terenie. Teraz było już inaczej, organizator zadbał o urozmaicenia i niespodzianki - komentuje biegacz. Dużo błota, tylko jeden na pętli punkt z wodą, przez co trzeba było dźwigać nielekki bukłak na plecach, mozolna wspinaczka, dużo słońca rankiem, choć start był o 3.00 w nocy. Czego na trasie Irek nie zapomni do końca życia? - Ostatnich 10 - 12 kilometrów i błotnistej końcówki z potokiem tuż przed metą - wspomina z błyskiem w oku.

Bieg w parach to sprawdzian sił, ale też charakteru

Zamiarem Ireneusza był bieg w tak zwanym Mikście, czyli w parze kobieta i mężczyzna, ale tym razem wszystko ułożyło się inaczej.
- Moim partnerem był doskonały maratończyk z Grójca, Tomasz Pelchen. To jego pierwszy bieg ultra po górach. Świetnie nam się biegło, nie zawiedliśmy się. Podczas takiego długiego biegu, oprócz sił fizycznych, wzajemna pomoc, wsparcie, zrozumienie jest bardzo ważne. Na 83 kilometrze kryzysy mogą dopaść najlepszych ultrasów. Znajomość partnera, sposób wzajemnej motywacji odgrywa tu kluczową rolę - tłumaczy Ireneusz. Trzeba dodać, że 60 spośród biegnących w Rzeźniku par nie ukończyło tej konkurencji.
- I niekoniecznie z powodu braku fizycznych sił - dodaje biegacz z Grójca.

Z Grójca pobiegła jeszcze jedna para

Oprócz Irka i Tomka, z Grójca na tę ryzykowną eskapadę wyruszyło jeszcze dwóch odważnych: Jacek Antoniewicz i Daniel Gmaj. Obaj szczęśliwie ukończyli to wyzwanie z czasem 15 godzin 37 minut i 52 sekundy, plasując się tym samym na 151 pozycji (na 463 pary). Ireneusz z Tomaszem zajęli zaś świetne, 86 miejsce.

Dla wielu - tylko w strefie marzeń

- Mogło być lepiej, jest z czego urwać - ocenia wykonane zadanie Ireneusz. - Jednak jako cel postawiliśmy sobie szczęśliwe ukończenie tego biegu i tak się stało. Teraz regeneracja i planujemy kolejny start w drugiej połowie sezonu - zdradza.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Znając Irka, teraz to już nie będzie tylko cel ukończenia biegu, ale pokonania kolejnej, jeszcze wyższej poprzeczki. Kto wie, może tej najwyższej w kolejnym Festiwalu Biegu Rzeźnika? Kultowego Rzeźnika, dla jakże wielu istniejącego tylko - w zakresie nieosiągalnej strefy marzeń...

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie